Azja

Pamiętamy » Azja

owczarek środkowo-azjatycki

2005 - 2014

 

Azja trafiła do naszego domu ze schroniska dla zwierząt w Swarzędzu. Byliśmy tam pewnej soboty zawieźć trochę karmy dla kotów schroniskowych i wygłaskać je.

Po długich chwilach spędzonych w pokoju - kociarni, wychodząc już prawie przez bramę schroniska, zapytaliśmy opiekunkę kotów, czy mają może jakiegoś dużego psa, w typie bernardyna, podhalana, azjatę? Opiekunka odpowiedziała, że jest taka duża suka... jakby azjatka, czyli owczarek środkowo - azjatycki. Wtedy wiedzieliśmy już co to za rasa i nawet szukaliśmy szczeniaka. Dzięki przypadkowemu spotkaniu w gabinecie weterynaryjnym zakochaliśmy się w tej rasie, wiedzieliśmy, że kiedyś w przyszłości, będziemy mieli takiego psa.

Straż Miejska przywiozła ją do schroniska z lasu, gdzie pobita była przywiązana do drzewa. Nie bała się nas, podeszła, powąchała, pokochała. Podjęliśmy decyzję. Azja - bo tak ją od razu nazwaliśmy - jedzie z nami do domu. Niestety biurokracja i procedury adpocyjne umożliwiła nam odebranie jej dopiero po paru ogromnie dłuuugich dniach.

Baliśmy się jej spotkania z naszymi kotami, jednak Azja od razu zrozumiała, że dom należy do nich i nie ma co wojować.

Azja żyła z nami prawie dziesięć lat. Widzieliśmy jak się rozwijała, obserwowaliśmy jej wewnętrzną walkę z własnymi słabościami i lękami (bała się miotły, łopaty, bała się schodów, samochodu zaparkowanego w lesie...). Widzieliśmy jej wielką przemianę w naszego stróża - w pierwszych miesiącach jej pobytu u nas Azja nie miała nic przeciwko obcym w domu, bez problemów sąsiedzi i rodzina przyjeżdżali i przychodzili do nas i Azja akceptowała ich obecność. W którymś momencie Azja zawęziła swoją listę osób, które uważała za rodzinę i nie wpuściła nigdy nikogo oprócz nas na naszą działkę. Cieszyliśmy się, że Azja odnalazła pewność siebie, swój instynkt, swoje powołanie. Ze złych czasów pozostała jej jedynie jedna przywara - Azja nie lubiła, bardzo nie lubiła, kiedy ktoś zbliża się do jej miski. Żaden pies czy kot nie mógł znaleźć się w jej zasięgu podczas posiłku. Niestety, widocznie ciągły głód, jaki musiała odczuwać wcześniej (po przyjeździe do nas przytyła dobre 15 kilogramów) leżał zbyt głęboko w jej głowie.

W grudniu 2013 roku Azja wyraźnie się postarzała, zaczęły jej dokuczać bóle reumatyczne. Od tego czasu każdą noc spędzała śpiąc smacznie na kanapie w domu. Uwielbiała to.

30 kwietnia 2015 roku odeszła zasypiając na kolanach Agi. Była naszym przyjacielem, pełnoprawnym członkiem rodziny, stróżem przez wiele lat. Wspaniałym, odważnym i pewnym siebie psem. Jej odwaga napawała wielkim szacunkiem. Jesteśmy dumni, że mogliśmy spędzić jako rodzina te wszystkie lata. Wychowała z nami Julka, Daihana, kilka pokoleń kociaków. To od niej zaczęła się nasza przygoda z owczarkami środkowo-azjatyckimi. To dzięki niej czuliśmy się w domu bezpiecznie. Tak jak z Bandziorem, z Azją związnych jest wiele wspaniałych wspomnień, spora część naszego wspólnego życia. Brakuje nam jej bardzo. Codziennie.