Otto i Akkarin

Pamiętamy » Otto i Akkarin

 

owczarki środkowo-azjatyckie

2011 - 2011

 

Aby zmniejszyć ból po stracie Daihana, przyjechały do nas pod koniec lata 2011 dwa szczeniaki - Otto i Akkarin. 

Miały niewiele ponad trzy miesiące, kiedy do nas przyjechały. Nasze maleństwa zachwycały urodą, charakterem. Codziennie jeździły z nami do przedszkola odbierać Julka, a tam z niecierpliwością czekała na nich grupa dwudziestu pięciu pięciolatków gotowych do wygłaskania i bycia wylizanymi. 

Oddały nam siebie, swoją miłość, swoje zaufanie.

 

Niestety, pewnej nocy, z piątku na sobotę, znaleźliśmy Otta nieżyjącego, umarł we śnie, mimo, że godzinę wcześniej jeszcze bawił się i biegał. W środku nocy pojechaliśmy na sekcję. W sobotę rano do weterynarza trafiliśmy z Akkarinem. Niestety, tak odszedł na rękach Pawła Botko. Wycinki organów wewnętrznych zostały wysłane na specjalistyczne badania, zawiadomiliśmy policję o podejrzeniu otrucia.  Badania nie wskazały stuprocentowej przyczyny śmierci, istnieje domniemanie zatrucia. Minęło już dużo czasu, od kiedy od nas odeszły, a ja ciągle nie potrafię pogodzić się z ich stratą. Serce boli i boli. Trudno, okropnie trudno o tym pisać. Wciąż w głowie kołocze się myśl, czy mogłam temu zapobiec? Czy mogłam to przewidzieć? Czy mogłam je uratować? Wyrzuty sumienia zostaną ze mną na zawsze.

Akkarin był moim psem, od kiedy się zobaczyliśmy w hodowli. Na podwórku biegało 19 szczeniaków, ale spojrzeliśmy na siebie i wiedzieliśmy, że będziemy razem. Nie musiałam nic mówić, zawsze rozumiał mnie bez słów. 

Otto miał być przewodnikiem, opiekunem, towarzyszem. Pierwszy przeszedł za Tęczowy Most, by tam poczekać na Akkarina.

Pisząc te słowa raz jeszcze, w 2016 roku, na zmienionej graficznie stronie, nadal przeraźliwie boli mnie serce. Myślę sobie, że może to niesprawiedliwe, ale jednak matka może kochać jedno dziecko mocniej niż inne. Akkarin jest tym moim dzieckiem, którego strata boli najbardziej.